Skip to content Skip to footer

Jaka rasa psa najlepsza dla rodziny z dzieckiem? cz.1

To pytanie bardzo często słyszymy my trenerzy. Zwykle oczekuje się od nas potwierdzenia obiegowych opinii, np, że najlepszy labrador, golden, beagle, a amstaff to wykluczony. Niestety prawda leży gdzieś po środku, albo i jeszcze dalej… A to dlatego, że najlepszy psiak do rodziny z dzieckiem to pies dobrany do temperamentu, aktywności, sposobu bycia rodziny oraz taki, który ma zaspokojone potrzeby i jest konsekwentnie uczony.

Zależy to jednak nie tylko od rasy, ale w większym stopniu od genów oraz codziennej nauki, wychowania w rodzinie. Przy czym trzeba pamiętać, że każdy pies jest inny, nikt, nawet hodowca czy trener nie da nam gwarancji, że dany szczeniak będzie psem spokojnym, łagodnym bezproblemowym. Podobnie jak z dziećmi- w relacji z psem możemy napotkać szereg utrudnień niezależnie od rasy i pochodzenia, jednak tylko my ludzie możemy swoją wiedzą i opanowaniem daną sytuację zmienić.  

Obalamy mity

Retrievery

Zaliczymy do nich Labrador Retrievera, Golden Retrievera, Flat Coated Retrievera oraz kilka innym mniej znanych, a równie wspaniałych ras) to owszem psy o dość dużej łagodności , ale… Zawsze jest jakieś „ale”!

To psy o dużej potrzebie pracy, ruchu. Nie mówię tu o półgodzinnych spacerach na smyczy automatycznej czy rzucaniu 20 razy piłeczki. Raczej o nauce posłuszeństwa, chodzenia na luźnej smyczy, siadania, gdy ktoś przychodzi do domu, aportowania z utrudnieniami (chowanie przedmiotu, wytrzymywanie w siadzie rzucenia itd.), przemierzania codziennie ok 5km po różnych trasach itd.

Jeśli te potrzeby nie będą zaspokojone psiaki te bardzo szybko zmieniają się w 40kg utuczonej, rozpędzonej, niekontrolowanej masy ciągnącej wszędzie i szarpiącej człowieka na smyczy , skaczącej na ludzi, skaczącej na dzieci, kradnącej jedzenie z blatów, stołów i rączek dzieci. Każda nie zużyta energia tych psiaków dzięki ich inteligencji przeradza się w nowe „super zadanie”, które psiak sobie wymyśli jak kradzenie skarpetek z pralki i inne pogarszające sytuację. Co więcej, pracujemy z agresywnymi psiakami z tych ras. To też się niestety zdarza, że w wyniku hodowli psów „na wygląd” czy braku socjalizacji, nie zaspokajaniu potrzeb, agresywnego szkolenia psa lub zwykłego błędu – psy te zaczynają być agresywne do ludzi i zwierząt . I jeszcze jedno, ostatnie „ale”. Te psy kochają kąpiele, błoto, wodę – sterylnie czysty lab czy golden to utopia.

Teriery typu bull

American Staffordshire Terrier, Bullterrier, Staffordshire Bull Terrier

Kolejny powielany przez media mit czyli teriery typu bull – ukazywane jako złe, agresywne potwory.

Dlaczego? Dlatego, że stały się kiedyś „modne” w kręgach ludzi „chcących, by inni się ich bali”. Spotkałam kiedyś w metrze młodego chłopaka w dresie, z amstafem bez kagańca, w wielkiej kolczatce wbitej w szyję, koło niego były jedyne miejsca wolne, reszta ludzi stłoczona w innej części wagonu. Usiadłam obok, a pies wyciągał się do mnie wąchając liczne zapachy psów na spodniach, garnąc się do kontaktu, po chwili zaczął mnie lizać po posmarowanych kremem rękach. Chłopak był bardzo niezadowolony z obrotu spraw- szarpał psa kolcami, szturchał ręką po nosie, strofował, wyraźnie denerwowało go, że pies był przyjazny, a nie agresywny wobec obcych. I tak właśnie jest z bullami. Jeśli pochodzą z agresywnych rodziców i są wychowywane agresywnie przez osobę o niskim poczuciu własnej wartości – to będą to psy problematyczne. Podobnie jak owczarki.

Jednak teriery typu bull to psy niezwykle rodzinne, które najchętniej spędzałyby czas w środku życia rodzinnego, leżąc między dziecięcymi zabawkami , z nami na kanapie, albo wtulone w nas pod kołderką ( nie mają podszerstka i często jest im zimno). I nie ma w tym nic złego – w tym są najlepsze, najwspanialsze! W kontaktach z innymi psami wymagają uważnego prowadzenia, faktycznie nie są tak „ofermowato przyjacielskie” jak wiele retrieverów, ale to wcale nie znaczy, że muszą być agresywne.

Psy te oczywiście potrzebują konsekwentnego prowadzenia, ale nie dajcie sobie wmówić, że to oznacza szarpanie, bicie, przyciskanie do ziemi czy inne szeroko pojęte „dominowanie” czyli atakowanie psa! Konsekwencja to nauka, ustalanie zasad, rytuałów i trzymanie ich granic. Podobnie jak z dziećmi, mówiąc „nie” nie trzeba używać przemocy, krzyku czy wzbudzania lęku! Im więcej spokoju w relacji tym bezpieczniejszy dla otoczenia pies.   

Północne psy zaprzęgowe

Malamut, Husky, Samojed

Bardzo popularne ostatnimi czasy w wyniku pracy w dogoterapii oraz przez swój wygląd często trafiają do rodzin z dziećmi. Niestety bardzo często kończą w schroniskach, gdyż realny czas i chęć do biegania z psem okazuje się mniejszy niż początkowy zapał.

Psy północy to psy niezależne i inteligentne, nie interesuje je aportowanie piłki czy proste ćwiczenia jak laba, bulla czy nawet owczarka, one muszą przemierzać przestrzeń! Maszerować, biec, ciągnąć, zwiedzać, oglądać, codziennie, codzienne, jeszcze!

Oczywiście często są bardzo rodzinne, ciepłe, przyjacielskie, ale … o ile swoje dziś przeszły! -15 na dworze? A co to za różnica, iść trzeba, na godzinę, albo i więcej! Jeden „północniak” będzie potrzebował 5-6km dziennie, innemu nie będzie dość i 15. I to tylko po naszej stronie leży odpowiedzialność za to! A ta niezaspokojona potrzeba niestety przeradza się w: uciekanie (goń i szukaj psa z dzieckiem za rączkę, nierealne!), wycie, niszczenie rzeczy w domu (dziecięcych ukochanych zabawek też).

Miałam niedawno w mieszkaniu huskiego, którego po 2 h spaceru i zabaw na łąkach z innymi psami (biegania luzem, swobodnie, nie na smyczy) , pół godziny ćwiczeń, godzinie gryzienia kości i wyjadania z kongów zabierałam go na wspólne bieganie – na ok 3cim kilometrze husky obdarzał mnie spojrzeniem „o rany, Ty też tu jesteś? Fajnie, co robimy?!”, jakim psy ras mniej niezależnych obdarzają nas w momencie, gdy wstajemy rano… Może i przesadzam, ale należy się liczyć z tym, że zabawa, ćwiczenie i ogólnie bliski rodzinny kontakt z północniakami jest uwarunkowany przez wcześniejsze zaspokojenie ich potrzeby ruchu. Dużej potrzeby.

Beagle i inne psy gończe

To osobna kategoria. Beagle często są kupowane dla dzieci, bo są „małe i ładne”. Mało kto bierze pod uwagę, że beagle potrzebują znacznie więcej spacerów, zadań, atrakcji niż wielki nowofunland , dog czy często labrador! I to będą szły z nosem przy ziemi, węsząc, nie patrząc na człowieka, nie aportując, nie nawiązując kontaktu. Będą „w swoim świecie”.

To również psy niezależne, czyli nakład naszej uwagi, wysiłku, szkolenia w stosunku do efektu będzie wręcz ogromny. Stanowczo bliżej im w tym do husky niż do zabiegającego o kontakt labradora. O ile 1,5 h spacer z wózkiem i takim psiakiem może być przyjemnością, bo my powoli sobie człapiemy, psiak sobie węszy na smyczy, zwiedza.

Jednak zabawa śnieżkami, czy kopanie piłki ze starszym dzieckiem na górce już może nie być dla beagla atrakcyjne i będzie się oddalał zwiedzając. Można takiego psiaka nauczyć (a raczej wykorzystać jego wrodzone zdolności) by wytropił ukryte w parku dziecko (taka wspólna zabawa w poszukiwanie), ale dorastająca córka przed znajomymi koleżankami raczej nie pochwali się sztuczkami, które umie pies (chyba, ze włoży w to bardzo dużo pracy).   

Owczarki

Popularne ostatnio owczarki australijskie i border collie oraz wiele innych ras.

To psy aktywne, energiczne – nastawione przede wszystkim na kontakt z człowiekiem, pracę, zadania, wyzwania, atrakcje. Ruch, przestrzeń, zabawki, przeszkody, wyzwania to to, co je „kręci”. Wiele z nich dobrze radzi sobie w roli towarzysza zabaw z dziećmi (oczywiście zaaranżowanymi przez dorosłych) – aportują, wykonują komendy, towarzyszą. Dla nich wielkość ogrodu zupełnie nie ma znaczenia, bo liczy się tylko czas spędzony z człowiekiem.

Gościł u nas w domu często pewien owczarek australijski, który lubuje się w samym obserwowaniu mojej córki- chodzi za nią, patrzy jak przekłada zabawki, patrzy jak mała się kąpie, poddaje się zabiegom pielęgnacyjnym i jest zachwycony samym faktem „bycia blisko akcji”. Oczywiście jest wcześniej zmęczony ok godzinnym spacerem z ćwiczeniami, zabawami z psami i ze mną, inaczej pewnie by był bardziej napastliwy w tych obserwacjach.

Owczarek, któremu nie poświęca się czasu na socjalizację, spacery z zadaniami i nauką staje się szczekliwy, „namolny”, agresywny wobec obcych, nerwowy, potrafi zaganiać i podgryzać dzieci, kraść im zabawki.

Owczarki są często wybierane przez dorastające córki jako ładny pies, by się pokazać w towarzystwie, zaimponować. Niestety często na tym się kończy, a potem tata musi dwie godziny dziennie poświęcić psu, mróz nie mróz, deszcz nie deszcz, bo dziecko źle oceniło siły. Pamiętajmy, że to my rodzice odpowiadamy za dzieci i psa. Rower, grę czy strój do baletu można rzucić w kąt, pies może się sam rzucić w kąt, ale tylko na kilka godzin, zmęczony i zadowolony po spacerze.  

Małe pieski – sznaucerki, yorki, maltańczyki

To psy, które zwykle są kupowane, gdy dziecko chce psa, a rodzice nie jako kompromis, bo „mały pies to mało kłopotu”. Jednak mały pies jest tak samo psem jak duży – potrzebuje ruchu, zabaw, szkolenia i przestrzeni osobistej. Nie ubranek, falbanek i kokardek jak lalka.

Pamiętajmy, że bardzo duża część pogryzień dzieci i dorosłych to przykre rany twarzy powstałe w wyniku traktowania małych psów jak zabawki- ściskania, przytulania, osaczania, obejmowania. Zachowań, które dzieci by nie zrobiły wobec dużego psa, bo byśmy na to nie pozwolili! A nawet jeśli to duży pies czułby się w tej sytuacji znacznie pewniej (,bo jest duży i dziecko nie zadusi go z miłości!).

Większość małych psiaków nie będzie aportowało zabawek rzucanych przez dziecko, będą zagubione pośród małych dzieci, potrafią podgryzać, na spacerach stają się lękliwe, często szczekają, atakują duże psy i ludzi na ulicy. Oczywiście można tym problemom zaradzić, jednak tylko jeśli zaakceptujemy fakt, że mały pies jest psem w pełnym wymiarze psiej psychiki i potrzeb.  

Kundelki, psy ze schroniska, adoptowane

Ha nareszcie! W tej grupie zawarte są wszystkie psy wymienione wcześniej, których właściciele nie dali rady tak zmienić swojego życia , by pomóc psu.

Także świetne, mądre, spokojne psy, których właściciel zmarł lub je wyrzucił, bo się znudziły. Każdy kundelek ma cechy jakichś ras, większość z nich widać w wyglądzie, resztę można określić przez czas spędzony razem. Znam pitbulle po przejściach, które są w rodzinach z dziećmi, dobrze sobie radzą, nie sprawiają problemów. Znam też takie, które mimo wielkiej pracy na zawsze będą spaczone w wyniku tego, co zrobiono im w szczenięctwie.

Znałam labradory wybrane i kupione z super hodowli, specjalnie do dzieci, które są potwornie nadpobudliwe, gryzą co popadnie, bo oczekuje się od nich, że będą zawsze czystą, nie wymagającą czasu, nieruchomą zabawką dla dzieci czekającą w ogródku aż ktoś zjawi się pobawić z psem. Miałam pod swoja opieką kilka szukających domu kundelków z ulicy, które spokojem i opanowaniem przebijały nie jednego rasowca.

Odpowiedni dobór psa do domu, wcześniejsze sprawdzenie jak się zachowuje w określonych warunkach to pomoc, która można uzyskać od dobrych schronisk i fundacji. Wytrwałość jest tu potrzebna tak samo jak przy wyborze i odchowaniu psiaka rasowego. Dobra renomę w tych kwestiach ma np. warszawska Fundacja „ Azyl Pod Psim Aniołem”, Przytulisko w Skawinie, Wiśniowej w Sandomierzu, Schronisko w Milanówku, Fundacja „Jak pies z Kotem” i pewnie wiele innych.

Dla Wegemaluch.pl Agnieszka Kaniewska, trenerka psów w szkole DOGadajcie się. Wiele lat sama prowadziła zajęcia edukacyjne z udziałem psów w przedszkolach i szkołach. Promuje wiedzę prowadzącą do zrozumienia i wyszkolenia psów spokojnych, szczęśliwych i bezpiecznych dla otoczenia. Właścicielka trzech psów.